3miasto Tweetup – odlotowy (Port Lotniczy w Gdańsku)

18 stycznia 2014, Gdańsk

Inteligentny system transportowania bagażu, nowoczesny wóz strażacki wart ponad milion euro, ogromne pojazdy sprawnie usuwające śnieg z płyty lotniska, a przy tym nowe znajomości, śmiech i zabawa. Tak wyglądał odlotowy tweetup zakończony w pubie hamburgerem.

Nowy rok rozpoczęliśmy od zwiedzania Portu Lotniczego w Gdańsku. Pod skrzydlatą rzeźbą, w hali odlotów, nieśmiało znajdowaliśmy osoby znane do tej pory tylko z awatara. Po chwili, pewnym krokiem dołączył do nas, w czarnym płaszczu, gustownych okularach oraz uśmiechem od ucha do ucha, Michał Dargacz, rzecznik prasowy Gdańskiego Portu. Opowiadając o lotnisku zaprowadził naszą grupę pod okienko odpraw bagażu, by objaśnić skąd zaczyna się lotniskowy  rollercoaster walizki pasażera.

By przedostać się do wnętrza hali odlotów musieliśmy przejść przez kontrolę. W powietrzu czuliśmy lekkie poddenerwowanie, które zniknęło jak bańka mydlana, gdy usłyszeliśmy konkretne instrukcje wydawane przez straż graniczną. Kładliśmy swoje rzeczy na przygotowane kuwety, zdejmowaliśmy paski, korale i buty oraz sprawnie przechodziliśmy przez bramkę. Na masaż osobisty zasłużył jedynie @wrotek. Cała grupa z zazdrością mu się przyglądała. Po kontroli, otrzymaliśmy żółte kamizelki, które konkretnie zidentyfikowały twitterową wycieczkę.

Za ukrytymi drzwiami ujrzeliśmy tajemniczy świat inteligentnego systemu dostarczania bagażu na właściwy wózek, jadący do odpowiedniego samolotu. Chodziliśmy, jak zaczarowani, oglądając jeżdżące po torach pojazdy w całkowicie skoordynowany sposób. Przy okazji dowiedzieliśmy się, że w Polsce nie można otworzyć bagażu bez naszej obecności, z wyjątkiem sytuacji, gdy przewozimy bombę. Ta zostanie zabezpieczona w bunkrze na kółkach, wywieziona oraz zdetonowana poza lotniskiem.

Następnie obejrzeliśmy wóz strażacki, którego gotowość do wyjazdu zapewnia się poprzez wciśnięcie jednego guzika. Trudne do zepsucia auto nie gasiło do tej pory żadnego pożaru. Auto kosztowało 1,2 mln euro i było finansowane ze środków unijnych. Kolos waży około 46 ton, a rozwija prędkość 130 km/h. W ciągu trzech minut musi dojechać do palącego się samolotu. Tyle czasu przetrwa jego powłoka, zanim ogień przedostanie się do środka. Oprowadzający nas strażak, zapytany czego warto mu życzyć, odpowiedział, że bezrobocia.

Nad usunięciem śniegu z płyty lotniska czuwa brygada wielkich odśnieżarek. Im również należy życzyć braku pracy, ponieważ kilogram środka rozmrażającego płytę kosztuje 1 euro. W ciągu roku Lotniczy Port Gdański zużywa 900 ton tego specyfiku.

Tu warto napisać, że na odlotowy tweetup zawitali: @wrotek, @Trojmiasto_pl, @AirportGdansk, @pablikpl, @PawelKlikowicz (@dawca_pl), @Rogi_tcz, @piotron, @anamatusevic, (@Agentki), @DkayPL, @margotana, @MarcinHinz, @bartoszkusy, @oliwiakabat, @adrianchudek, @aniadabrowska, @KaMichalowska.

Natomiast pierwszy raz dołączyli do nas: @DkayPL, @bartoszkusy oraz @oliwiakabat i był to znakomity debiut.

Na zakończenie kilka ciekawostek:

– w sezonie, na lotnisku w Gdańsku ląduje 50 samolotów, poza sezonem 40, dla porównania: w Bydgoszczy 1, w Łodzi 2 lub 3.

– w 2014 roku lotnisko w Gdańsku chce pobić swój rekord odprawienia 3 mln pasażerów, w 2013 odprawiono 193 tys. pasażerów.

– za miesiąc będzie można wejść do samolotu suchą nogą, ponieważ pojawią się nowoczesne rękawy pasażerskie

– Terminal Pasażerski T2 rozbuduje się o część przylotową. Zostanie przedłużony o 60metrów w kierunku zachodnim. Nowo dobudowana część terminalu połączona będzie ze stacją kolei metropolitarnej na poziomie pierwszego piętra.

Po spacerze wylądowaliśmy w pubie, by zjeść smaczne hamburgery.